Uncategorized

Subiektywny przegląd Internetu według Oli

Mamaginekolog, kobieta dla której nie ma rzeczy niemożliwych

 

Mamyginekolog chyba nie muszę nikomu przedstawiać? Kobieta petarda i prawdziwa inspiracja (coś czuję, że o tej Pani będzie tu dużo). Jeśli sądzisz, że coś jest niemożliwe, powiedz to Nicole. Szybko przekonasz się, że byłeś w błędzie. Tytuł Warszawianki Roku? Zbiórka 3 milionów na WOŚP? Nie ma najmniejszego problemu.

Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o czymś absolutnie wyjątkowym. Jednym z najważniejszych (myślę, że słowo to nie będzie tu nadużyciem)  projektów Nicole oraz jej męża, jest stworzona przez nich Fundacja Medycyny Prenatalnej im. Ernesta Wójcickiego. Jak sami piszą: „Fundacja medycyny prenatalnej powstała, ponieważ dwójka lekarzy, mama i tata, Nicole i Kuba, doświadczyli najtrudniejszych sytuacji w położnictwie, jakie istnieją – poronienia, porodu martwego dziecka i porodu przedwczesnego. Za każdym razem dali sobie radę, bo mieli siebie. Ale za każdym razem dojrzewała w nich myśl, że dla takich jak oni powinna być instytucja pomocy.”

Nie ukrywam, że słowa te mocno chwyciły mnie za serce. Mój umysł nie ogarnia tego, ile siły trzeba mieć w sobie, aby nadać sens osobistej tragedii? To wiedzą tylko oni. I tak, użyłam słowa „sens”, chociaż wiem, że nie jest tu ono idealne. Jeśli jeszcze macie wątpliwości co do tego, o czym pisałam w pierwszym akapicie (przyznać się! Znalazł się tu jakiś „niewierny Tomasz”?) to pozwólcie, że rozjaśnię wam pokrótce, ile dobrego już zrobiła Fundacja im. Ernesta Wójcickiego.

Szukać nie trzeba daleko, wystarczy wejść na stronę Fundacji, aby przekonać się, że jest to miejsce, w którym znajdziemy ogrom rzetelnej wiedzy, przekazanej w przystępny sposób przez specjalistów. Artykuły (nierzadko z konkretną instrukcją postępowania) w zakresie medycyny, psychologii oraz prawa. Mam wrażenie, że to jedyne takie miejsce w Polsce, gdzie rodzic może otrzymać kompleksowe wsparcie w przypadku ciąży powikłanej, wcześniactwa czy chyba najtrudniejszej sytuacji – straty dziecka. Fundacja organizuje konferencje naukowe oraz prowadzi szkolenia dla personelu medycznego, mające na celu poprawę standardów opieki w trudnych sytuacjach położniczych. Nagrywa filmy edukacyjne, uruchomiła również czat oraz infolinię wsparcia psychologicznego. Oczywiście to nie wszystko, a jeszcze więcej w planach! O tym możecie poczytać na stronie fundacji  https://fundacjaernesta.pl. Jest jeszcze jedna istotna kwestia, na którą chciałabym zwrócić uwagę. Czy wiecie, ile czasu minęło odkąd Fundacja oficjalnie zaczęła działać? Pół roku. Tak, dobrze czytasz – pół roku! Czy jeszcze ktoś ma wątpliwości, co do tytułu tego tekstu? Tak myślałam. Mamoginekolog, Nicole – Ty niepoprawna marzycielko i wariatko, w najlepszym tego słowa znaczeniu – bije brawo.

 

 

OSA – stylistka bardzo osobista

Przez wiele lat świat mody wmawiał nam, że ideałem kobiecej sylwetki jest wychudzone ciało, pozbawione jakichkolwiek kształtów – takie, którego BMI wskazuje znaczącą niedowagę. Zdjęcia „kościstych” modelek atakowały w czasopismach, na portalach oraz sklepach online. W sklepach na potęgę ubierano manekiny w rozmiary xxs.  W takim świecie dorastałam, taki świat znam i sama łapię się na tym, jak bardzo krytycznie patrzę przez to na własne ciało. Znasz to? Nic dziwnego, przez lata taki stan rzeczy pokutował (i dalej pokutuje) w głowach milionów kobiet na całym świecie. Jednak przez ostatnie lata coś się zmieniło. Nie wiem, czy można to już określić mianem „Boom” ale na pewno wiele zaczyna się poprawiać. Na wybiegach powoli pojawiają się modelki nie tylko o prawidłowej masie ciała, ale i te plus size. W czasopismach widać więcej naturalności, sieciówki rozszerzają swoje rozmiarówki. Odnoszę też wrażenie, że nawet manekiny z wystaw sklepowych troszkę przytyły ☺.

Na fali tej normalności (cudownej normalności) wchodzi ONA – cała na biało. Osa, czyli Monika Jurczyk, osobista stylistka… nas wszystkich. Kobieta, która wprowadziła ten zawód do Polski. Tak, tak. W czasach, kiedy naszym największym marzeniem było posiadanie ortalionowego dresu z siateczką, ona zaczynała budować swoją markę i zbierać bezcenne dziś doświadczenie. Kiedy wchodzę na media społecznościowe Osy, widzę kobietę naturalną, ciepłą i szczerą. Aż chcę się do niej wracać! Spróbuj, ale ostrzegam – uzależnia :D. U Moniki nie usłyszysz, jaka masz być. Za to usłyszysz, że możesz być, jaka chcesz. Tak podobne zdania, a jak różne…

Hitem dla mnie jest jej świeżutko wydany e-book „To tylko rozmiar”, skierowany głównie do kobiet plus size. To jest złoto! Czegoś takiego jeszcze na naszym rynku nie było. Ogrom wiedzy i wsparcia, ubrane w przepiękną grafikę. Aż chcę się patrzeć! W środku e-booka znajdziemy praktyczne porady stylizacyjne dla kobiet plus size oraz ćwiczenia z samoakceptacji. Ten e-book nie tylko ma ubierać ale przed wszystkim leczyć duszę i pozwolić pokochać siebie. Nie wiem, jak ta dziewczyna tego dokonała, ale ja – osoba, która nie nosi rozmiaru plus size – przeczytałam e-book z wypiekami na policzkach. Tego nam było trzeba. Naturalności, prawdy i samoakceptacji.

Możliwość komentowania Subiektywny przegląd Internetu według Oli została wyłączona